Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]
Wciąż pada :-( | Zasłużony relaks w termach
Ranek wita nas deszczem. Wsiadamy do autobusu i jedziemy do Liptowskiego Mikulasza. Nie jestem pewien, czy Strama jeździ w soboty o 8:50, nie ma go w lokalnym rozkładzie jazdy a informacja autobusowa dziś nieczynna. O w pół do dziewiątej na dworzec wjeżdża mały autokar. Sergiusz jeszcze idzie po pierniki do sklepu (podoba mi się jego coraz większa samodzielność) i jedziemy do Zakopanego (można płacić w euro lub złotych). Tym razem w autobusie znajduje się czwórka pasażerów: oprócz nas jadą dwie Polki do Zuberca. Mijamy skąpaną w deszczu Tatralandię i wjeżdżamy na malowniczą drogę prowadzącą przez Zuberec. Wciąż mży, góry spowite są chmurami. Zdecydowanie, dziś niedobry dzień na wycieczkę. Ale myślę sobie, że warto tu kiedyś powrócić. Pochodzić po Tatrach Zachodnich, przejść – tak jak planowałem – Rohacze. Przed Chyżnym Sergiusz w końcu łapie zasięg z polskiej sieci i może porozmawiać z mamą.