Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]


Tunis – Sidi Ben Said – Kartagina

sobota, 29 IX 2018


Tunezyjskie pociągi | Szukamy niebieskiego | W Termach Antoniusza | Medina - jak ja lubię ten koloryt!


Wczasy wczasami, ale coś w tym kraju muszę zobaczyć. Nie mogę sobie pozwolić na kolejny dzień bezczynności. Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią dziś wybieramy się do Kartaginy. Starożytne ruiny zlokalizowane są na przedmieściach w stolicy oddalonej o 170 kilometrów.

Zjadamy śniadanie możliwie najwcześniej, kupujemy na dworcu kolejowym bilety powrotne po 10 dinarów i ruszamy na całodniową wycieczkę. Pociąg jest prawie pusty i chociaż jedziemy w drugiej klasie, to miękkie, wyłożone pluszem fotele są komfortowe. Koleje tunezyjskie należą do tych tańszych, a sieć połączeń jest nawet rozbudowana i pozwala dotrzeć aż pod granicę algierską. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie dokończone połączenie z Libią, a może i z południem kraju. Notabene, na tym odcinku do Tunisu kolej jest wąskotorowa: szerokość torów jest nieco mniejsza niż w Europie, ale nie odczuwa się tego siedząc w wagonie.

Po godzinie jesteśmy na miejscu. Teraz trzeba podjechać pociągiem (bilety po dwa dinary) do Sidi Ben Said, stamtąd przejdziemy już na piechotę na obszar wykopali z archeologicznych.

Sidi Bin Said jest reklamowany przewodniku jako Błękitne Miasto, ponoć wszystkie domy wymalowane są na niebiesko.

– Przekonamy się o tym – mówię.

Miasteczko jak miasteczko. Parterowe i piętrowe domy w otoczeniu zielonych palm, akacji i innych drzew. Kwitną bugenwille i oleandry. Domy i ich otoczenie wyglądają na zadbane. Do przyjścia mamy około 2 kilometrów.

– No i gdzie te niebieskie domy? – zastanawiam się.

– Tam jest coś niebieskiego – wskazuje Jola.

Istotnie, w miarę, gdy dochodzimy do północnych obrzeży miejscowości, pojawia się coraz więcej domów z niebieskimi elementami. Ich fasady pomalowane są na biało, jedynie futryny okien, kraty oraz drewniane żaluzje są niebieskie. Przy odrobinie dobrej woli faktycznie można nazwać Sidi Bin Said „niebieskim miastem”. Do terenu starożytnej Kartaginy pozostało jeszcze około kilometra, ale pozostałości fenickiego miasta spotykamy już przy głównej drodze po lewej stronie. Bilet wstępu, który kupimy przy głównej bramie zapewne pozwala na wejście i do tych mniej popularnych obiektów, ale właściwie wszystko widać jak na dłoni, więc nie będziemy tu wracać.

Na półtorej godziny przenosimy się do starożytnego świata. Spacerujemy ulicami przed 2500 lat, oglądamy resztki kolumn z kapitelami korynckimi lub prostszymi, jońskimi. Część budynków wykonanych jest z cegieł, inne z bloków wapiennych, marmurowych lub granitowych. Spotykamy zaskakująco dużo mozaik. Chociaż wciąż widoczne są żywe barwy, to stopień uszkodzeń nie sprzyja zachwytom nad ich pięknem.

[mozaiki]

Gdybym miał podsumować – z pewnością warto tu się wybrać, by poznać jedno z najważniejszych miast starożytnego świata. Autobusem (bilety po 1.40 dinara) podjeżdżamy do centrum Tunisu. Wysiadamy w centrum, przy...


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej