Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]
Chłodny poranek w Seulu. Pasażerowie po odebraniu bagażu rozchodzą się, każdy w swoją stronę. Gdy na tramping jadę sam, czuję, że od tego momentu jestem zdany na własne siły. Nie odczuwam niepokoju, raczej czuję wyzwanie i mam poczucie swobody. Znajduję się na bardzo nowoczesnym międzynarodowym lotnisku Seul-Inczon (인천국제공항), muszę przetransferować się do stolicy oddalonej o 50 kilometrów. Najprostsze dla mnie rozwiązanie to kolejka AREX, kosztuje 4800 wonów. Na peronie niespodzianka: nie ma tu torów! Dokładniej: torowisko jest oddzielone od peronu reszty peronu rozsuwanymi drzwiami. Podobne rozwiązanie widziałem na CDG w Paryżu, tu jednak szyby są oklejone reklamami i napisami, a pasażerowie, którzy ustawili się przed nimi wyglądają jakby stali przed sklepowymi wystawami.
Przejazd trwa około 20 minut, wysiadam na stacji Euljiro. Jest godzina 8:00. Ponieważ dziś wieczorem lecę na wyspę Jeju leżącą na południe od Półwyspu Koreańskiego, to mam cały dzień na zwiedzanie stolicy Korei Południowej.