Dzień: [1-2] [3-4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26-27-28]
Mamy wizy jordańskie | Przemycamy 'Marlboro' | 'Musa Spring' – znów na dachu
Umówiony bus nie przyjechał – zdziwiłbym się, gdyby tak się stało. W Damaszku plecaki stoją na korytarzu tak, jak je zostawiliśmy. Darek jedzie do ambasady po wizy, my przepakowujemy rzeczy. Postanowiliśmy mianowicie wziąć ze sobą do Jordanii niezbędne minimum w małych plecakach. Po raz ostatni idę na ulubiony mrożony sok cytrynowy. Przy okazji zaliczam lokalny bazar. Tu, o mało co, nie wykorzystałem możliwości pozbycia się nie tylko soku, ale i wszystkich ostatnich posiłków. O, powodów było wiele: a to mięsko sprzed tygodnia dojrzewające na słońcu, a to sterta skiśniętych śmieci, a to owoce morza chwilowe bez popytu, a to dziesiątki klatek z papugami, żółwiami, kurami i królikami. Nie wiedziałem, że tak szybko mogę chodzić...
Tymczasem wraca Darek – wizy będą o 13:00 (900 SYP + 100 SYP za szybkość). O 13:00, zaopatrzeni w kartki z nagryzmolonym po arabsku adresem, wsiadamy do 2 taksówek i jedziemy na dworzec (ja i małżeństwo) i po wizy (reszta). Spotykamy się po dłuższym oczekiwaniu na siebie i wyjaśniamy nieporozumienie – są 4 bramy wejściowe na dworzec a każdy z taksówkarzy wysadził nas przy tym "najgłówniejszym" wejściu.
Umawiamy się z kierowcą jeepa – Jordańczykiem na 400 SYP za transport do Ammanu. Po kilkudziesięciu minutach kierowca zatrzymuje się, kupuje w sklepie 7 kartonów "Marlboro" i rzuca nam po 1 pudle pod nogi pytając "OK?". Cóż robić? Granicę przekraczamy bez problemów, dopiero w Ammanie Jordańczyk żąda od nas po 500 funtów. Zaczyna się sprzeczka, przekrzykiwanie, Jordańczyk straszy policją. Nic z tego – to Darek idzie na policję – jest tuż obok dworca, kierowca-przemytnik podąża za nim... Po chwili uśmiechnięty Darek wraca oświadczając, że faceta zapuszkują, a następnie rozstrzelają. Wszystko jedno, płacimy tyle, na ile byliśmy umówieni i taksówkami przenosimy się na dworzec Wahadi (taksometr 1.68 JOD).
Stąd jedziemy dalej do Ma'an za... 1 JOD. Oglądanie jordańskich krajobrazów musimy zostawić na jutro – do miasta docieramy około 24:00. Tu chwilowy problem – kierowca nie ma licencji na trasę do Petry, ale ma znajomego a ten ma busa i jest chętny do zarobienia 2 JOD od osoby. A zatem przesiadka i już jedziemy do Wadi Musa. Nocleg, jak zwykle, na dachu ("Wadi Musa Spring", 2 JOD).