Kornel: moje podróże - Strona startowa


Turcja-Syria-Jordania

W lipcu 2000 pojechałem w niewielkiej grupie na tramping po Bliskim Wschodzie (Turcja - Syria - Jordania). Był to mój pierwszy wyjazd do krajów muzułmańskich. Przemierzyliśmy w ciągu niespełna miesiąca 10.000km (w tym 6.000km na miejscu). Wróciłem opalony i bogatszy o niepowtarzalne przeżycia. Spodobały mi się te kraje, i mam nadzieję kiedyś tu wrócić.

Relacja z wyjazdu ma miejscami charakter zdecydowanie osobisty i subiektywny o czym lojalnie uprzedzam. Imiona niektórych osób zostały zmienione.
Powrót

Dziennik podróży

Powrót

Najprzyjemniejsze wspomnienia



Powrót

Bliskowschodnie skojarzenia


Upał. Bez wątpienia Bliski Wschód latem to gorące miejsce. Termometr w Akabie po południu wskazywał 52oC w cieniu, o 23.00 było 38oC, o 7.00 rano 32oC. Na ogół było ponad 45oC. Piasek na plaży czy pustyni może być terenem do ćwiczeń dla fakirów. Najważniejsze, że po kilku dniach następuje aklimatyzacja, nie odczuwa się tak wysokiej temperatury i co ciekawe, prawie przestaje się pocić. Przed wyjazdem warto przyjrzeć się chmurom, gdyż później nie ma okazji ich oglądania.

Woda.Czyli "mai" po turecku i "su" po arabsku jest wszędzie dostępna w postaci butelkowanej - niegazowanej! W Jordanii czasem dostępna na ulicy i w hotelach w postaci ochłodzonej z darmowego dystrybutora. Trzeba zawsze mieć zapas wody przy sobie. W miejscach turystycznych (np. Petra) może być wyjątkowo droga. Picie kranówy to indywidualna sprawa: odporności organizmu, odwagi i zasobności portfela (codziennie kilka butelek i uzbiera się trochę USD...). Ja (i część grupy) korzystałem z wody butelkowanej tylko początkowo i sporadycznie później.

Galabije i czadory. Syria (poza śródziemnomorskim wybrzeżem), Jordania i wschodnia Turcja to już inny świat. Nie tylko starsze pokolenie ale i większość młodych mężczyzn i dziewczyn nosi tradycyjne ubiory. Galabije są na ogół w stonowanych kolorach, rzadko zdobione, chusty są wiązane na wiele sposobów w zależności od upodobań i siły wiatru. Niestety kobiety się zakrywają, co stanowi niewybaczalny błąd w przypadku młodych, pięknych Arabek. Niepowtarzalnym widokiem są Jordanki kąpiące się w Morzu Czerwonym w czadorach i burkhach (mężczyźni używają sięgających połowy uda kąpielówek) Wyjątkowo, w dużych miastach spotyka się eleganckie kobiety ubrane po europejsku: pastelowy kostium, obowiązkowo chusta (kolorowa) i... makijaż.

Welcome, welcome. Turyści wzbudzają przyjazne zainteresowanie, towarzyszą im ciągłe okrzyki "Welcome, where are you from?". Często to jedyne zwroty znane po angielsku. Arabowie chętnie zapraszają na wysokosłodzoną herbatę - w sklepie, na bazarze darmową i w zasadzie niezobowiązującą. Gościnność ich jest fantastyczna: zaproszeni byliśmy "z drogi" całą grupą na herbaciano-daktylowy poczęstunek do domu (ogrodu) syryjskiego w Palmirze, wpakowaliśmy się o północy do obcego Syryjczyka w Maalouli, podjął nas arakiem, herbatą, kawą i słodyczami.... To samo odnosi się do Kurdów: poczęstunki, kawa, herbata... Podobno tutejsi Arabowie nie są aż tak natarczywi jak w Egipcie (nie byłem, refero relata), nie słychać: "bakszysz, bakszysz".

Wolna amerykanka na ulicach. Mateczny w Krakowie to zaciszne i puste miejsce w porównaniu z tym co dzieje się na ulicach bliskowschodnich miast. Kakofonia klaksonów, ryk silników, tysiące samochodów jadących niewyobrażalnie blisko siebie to niezapomniane przeżycie. Pasy ruchu (a czasem i kierunki ruchu) istnieją tylko w wyobraźni projektantów. Nie wiadomo do czego służą przejścia dla pieszych i sygnalizacja: na pewno nie do przechodzenia. Kierowca, który widzi wahającego się przechodnia - przyspiesza, dobrą metodą dla początkujących jest zamknąć oczy i przechodzić. Przechodzenie na czerwonym świetle w obecności policjanta to codzienność. Pieszy bez wątpienia jest bezpieczny na chodniku: oddziela go od szalejących kierowców 20-40 centymetrowy krawężnik. Najśmieszniejsze jest to, że stłuczki tu się nie zdarzają...

Kowalscy. Tak nazywaliśmy ukochanych przez lud przywódców i głowy państw: Atatürka w Turcji, Assada (w trzech postaciach) w Syrii i Hafeza w Jordanii. Syrię zwiedzaliśmy w końcowym okresie żałoby po śmierci Assada (ojca): miasta obwieszone były czarnymi transparentami, na każdym domu, w oknach każdego biura, autobusu i taksówki krepa i portrety Assadów: Starego (nieżyjącego), Młodego (obecnego) i Brata (nieżyjącego). Mam wrażenie, że wywieszanie całej trójki ma na celu uniknięcie pytań o sympatie i przekonania polityczne - coś w rodzaju MELSa - popieramy wszystkich. Jordańczycy wydają się być dumni ze swej monarchii choć mniej jest portretów świadczących o umiłowaniu Króla. Z kolei złote statuy Atatürka w każdej mieścinie tureckiej dziwnie się kojarzą...

Targowanie się.Z początku targowanie się bywa atrakcyjne zwłaszcza, że odnosi się również do "stref ustalonych" w Polsce (cena posiłku, przejazdu autobusem). Później, gdy ma się świadomość, że Arab na twój widok dodaje do każdej ceny dodatek turystyczny, gdy musisz(?) kłócić się o każdy drobiazg, ten zwyczaj bywa nużący. Ja, gdy zorientowałem się jakie są realne ceny za dany towar, po prostu podawałem swoją cenę i w razie odmowy odwracałem się na pięcie...

Suki. Z pewnością każdy bazar ma swój indywidualny charakter: Kryty (Wielki) i Egipski w Stambule, bazar w Aleppo i bazary w Damaszku. Mnie zauroczył w najwyższym stopniu bazar w Aleppo - kosze i misy z owocami, przyprawami i korzeniami, stoiska z tkaninami i dywanami, gabloty ze srebrem złotem i innymi wyrobami rzemieślniczymi; nawoływania, okrzyki, ciągłe "welcome, wlcome", serwowana herbatka, chłopcy w galabijach pchający wózki z towarem, mułłowie na osiołkach.

Pustynia. Jeśli ktoś oczekuje ciągnących się w nieskończoność barchanów z oazą na horyzoncie powinien pojechać na Saharę. Pustynia Syryjska i Jordańska jest przeważnie kamienista z małymi kępkami roślinności dokładnie wyjadanymi przez stada owiec. Niesamowite krajobrazy spotyka się w Wadi Rum: morze pomarańczowego piasku pomiędzy wyspami brązowych skał. Są tu kilkudziesięciometrowe wydmy i niezwykle oryginalne nacieki na skałach.

Meczety. Ilość meczetów nie powinna dziwić, w końcu w Krakowie też jest zatrzęsienie kościołów. Można się przyzwyczaić do zawodzenia mułły (z taśmy) o różnych porach doby z wyjątkiem wezwania do modłów o 5.00 rano zwłaszcza w dużym mieście. Trzeba choć raz przypatrzeć się wiernym w czasie modlitwy w meczecie a przynajmniej posiedzieć wewnątrz przez pół godziny.

Starożytne pozostałości. Nawet w krajach, gdzie najnowsze zabytki są z okresu wojen krzyżowych, ruiny z początku naszej ery pozostawiają niezatarte wspomnienia. Palmira, Petra, Jerash i ewentualnie Ugarit to miejsca warte odwiedzenia (prawdopodobnie również Apomea, Bosra itd...). Przyjemnie jest pospacerować ulicami starożytnych miast (najlepiej o świcie bez upału i turystów), między kolumnami, murami, ruinami świątyń, grobowcami i amfiteatrami. Przypominają się spacery po Forum Romanum, Agrigento i Syrakuzach. W Petrze oczy cieszy dodatkowo skalista sceneria Doliny Musa. Sztafaże w postaci Beduina na osiołku lub wielbłądzie dopełniają całości.

Rafy koralowe w Akabie. To trzeba zobaczyć. Koralowce, jeżowce, ławice ryb... Glass boats dają tylko przedsmak tego czego się doświadcza nurkując z maską. I wcale nie trzeba korzystać z łódek: taksówką można podjechać do Ogrodów Japońskich - rafy są osiągalne bez wysiłku z brzegu. Wystarczy się położyć na wodzie i leniwie podążać za płynącą rybką.. Można za 10DJ kupić jednorazowy aparat do zdjęć podwodnych.

Bieda i bezrobocie. Najsmutniejsze wioski oglądałem w Kurdystanie: prymitywne domostwa, zagródki z kozami, pranie i przyrządzanie posiłków na zewnątrz... Mężczyźni siedzą w miasteczku, po kilku w każdym sklepie, piją herbatę i czekają na lepsze jutro. "Mój" Jordańczyk sprzedający kasety w sklepiku w Petrze zarabiał z 10DJ (14$) dziennie (a miał żonę i małe dziecko na utrzymaniu). Czasem pozory mogą być mylące: kim był czyścibut siedzący bezczynnie pod hotelem Monte Negro i rozmawiający co chwilę przez komórkę?

Powrót

Co wziąć ze sobą


Pierwsza reakcja pilota i szefa biura na widok mojego plecaka była: "A gdzie ty się wybierasz?". Istotnie pilot wziął dwukrotnie mniejszy plecak. Mój był w połowie wypełniony konserwami i innymi "niezbędnymi" rzeczami. W Damaszku przepakowałem się do małego plecaczka i... to wystarczyło na Jordanię.

Dziś myślę, że do wyjazdu latem wystarczy:


To wszystko zmieści się do naprawdę małego plecaka.

Powrót

Ceny VII 2000r



Kursy:

  • 1 USD=4.32 zł=620 TTL (początek trampingu) 640 TTL (trzy tygodnie później)=46 SP=0.7 JD
  • 1 JD = 6.17zł
  • 100 SP = 9.40zł
  • 1000 TTL (1 mln lirów) = 6.75 zł - 6.97 zł
    Oznaczenia:
    TTL= tysiąc lirów tureckich SP = funt syryjski DJ = dinar jordański

    Przejazdy:

    Zwiedzanie:

    Wyżywienie:

    Noclegi:

    Inne:

    Powrót

    Mapka

    Powrót
    stat4u