Dzień: [1] [2] [3]


Kraków – (Bazylea) – Saint-Louis – Bazylea

piatek, 1 III 2019


Nawrócenie syna | | | |


Nadeszła wiosna, postanowiłem gdzieś ruszyć znowu. Tym razem wybieram się z synem. Po naszej wyprawie do Nowej Zelandii w 2015 roku, nigdzie razem nie byliśmy. Sergiusz najwyraźniej uznał, że jest już za duży na podróżowanie z tatą. Ja samodzielnie, a nawet samotnie podróżować zacząłem w wieku 19 lat. Były to, co prawda, wielodniowe wyprawy rowerowe po Polsce, ale dziś, w czasach internetu, smartfonów, GPS-a i otwartych granic, wszystko jest inne i prostsze.

Kiedy więc znalazłem dobrą promocję do Bazylei z easyJet i zaproponowałem kilkudniowy wypad Sergiuszowi, a moja propozycja została pozytywnie przyjęta – mocno się zdziwiłem. Aby nasz wyjazd mnie nie zrujnował, prócz taniego lotu potrzebny był tani nocleg i tanie przejazdy po Szwajcarii. Jeśli chodzi o te ostatnie, to o tej porze roku, a także ze względu na krótki czas wyjazdu, nie mogliśmy liczyć na autostop. Zabukowałem bilety na FlixBusa na trasie Bazylea – Zurych – Lucerna – Bazylea. Odpuściłem Genewę, którą poznałem wiele lat temu podczas pierwszego autostopu po Europie. Również zdarzyło się, że przyjechałem stopem z Sergiuszem przez wschodnią część Szwajcarii z Lugano do Lichtensteinu. Z ważniejszych miast szwajcarskich pozostanie jeszcze stolica. Ale też cały szereg małych, uroczych miejscowości. Nie mówiąc o Alpach. Jeśli chodzi o noclegi, to zarezerwowałem w pobliżu lotniska w Bazylei hotel pokój w hotelu F1. Była to najtańsza opcja, a jednocześnie najbardziej sensowne miejsce, jako że niektóre z kursów FlixBusa kończą się lub zaczynają na lotnisku Basel-Mulhouse-Freiburg.

Na naszą podróż mamy 3 dni. Wylatujemy z Krakowa w piątek, wracamy w niedzielę. Rzadko kiedy latam easyJetem, prawdę powiedziawszy jest to mój drugi czy trzeci lot z tym przewoźnikiem. O tyle wart wspomnienia, że po raz pierwszy spotkałem się z promocją dwóch biletów w cenie jednego.

W przeciwieństwie do poprzednich wyjazdów nie mamy ze sobą ani namiotów, ani ciepłych śpiworów. Możemy więc wypełnić nasze plecaki żarciem na cały pobyt. Biorę ze sobą również franki, które mam jeszcze z 1992 roku. Podejrzewam, że są już wycofane z obiegu; powinienem je dawno sprzedać w kantorze, ale biorę na wszelki wypadek.

Startujemy w piątek o godzinie 8:35 z krakowskich Balic. Jesteśmy na miejscu o godzinie …

Nasz hotel F1

Wyjazd do Bazylei

Zwiedzanie miasta

Powrót do hotelu


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej