Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8]


Kuwejt City – Doha

czwartek, 20 IV 2017


Zachwycający skyline Dohy | | | |


Samolot do Dohy odlatuje o 4:10, czeka mnie więc kolejna nieprzespana noc. Lot potrwa godzinę 25 minut. Odbieram bagaż i ustawiam się w kolejce do „Arrival” zamiast „Transit for free”. Moje roztargnienie lub raczej niedoinformowanie kosztuje mnie 100 katarskich reali (QAR). Za wizę płacę kartą. Przy okazji wymieniam niepotrzebne mi już 8,25 KWD na 95 QAR. Dokupuję jeszcze dwa bilety na autobus miejski (karta za 10 QAR).

Te wszystkie sprawy formalne i zakup waluty powodują, że lotnisko opuszczam dopiero o godzinie 7:00. Podjeżdżam parę przystanków w stronę miasta i, widząc fantastyczną panoramę z drapaczami chmur po drugiej stronie zatoki Doha, wysiadam. Nie jestem wielkim fanem wielkim drapaczy chmur, ale widok, który mam przed sobą, jest doprawdy fascynujący. Kilkanaście wysokościowców wybudowano przy Corniche – promenadą poprowadzoną tuż nad brzegiem morza. Mają różne, niezwykłe kształty: cygar, piramid, ściętych pudeł, rozszerzających się ku górze stożków. Wysokościowce, które widziałem w Dubaju, w Manamie i wczoraj w Kuwejt City są bardziej porozrzucane, nie tworzą tak zwartego, wysokiego muru, który tworzy tak charakterystyczny skyline stolicy Kataru.

Uroku temu widokowi dodają zacumowane przy brzegu (Dhow Harbour) "tradycyjne" łodzie czy też statki zwane tu dau (dhow). Mają po kilkanaście metrów długości, są drewniane i prawie bez wyjątku zaopatrzone w drewniane daszki*/. Są one powszechnie spotykane na wodach Zatoki Perskiej i są często używane do wędkowania, nurkowania perłowego i turystyki. Myślę, że dla wielu turystów popływanie taką łodzią po zatoce jest fajną rozrywką. Koszt godzinnego rejsu to ponoć 30 QAR. Wersja wypasiona obejmuje obiad z widokiem na zachód słońca. Wówczas cena rośnie 10-krotnie.

Po prawej stronie mam Muzeum Sztuki Islamskiej (Museum of Islamic Art, متحف الفن الإسلامي), zlokalizowane na wysuniętym w stronę morza cyplu w nowoczesnym „kubistycznym” budynku. Obiecuję sobie zajrzeć tam później. Dochodzę do placu z reprezentacyjnym rządowym budynkiem, w którym odbywają się soficjalne spotkania z zaprzyjaźnionymi szejkami. Kolejny obiekt na trasie mojej wędrówki to Centrum Kultury Islamskiej z wyglądu przypominające sławny spiralny Wielki Meczet (zwany też Meczetem Al-Malawija) z IX wieku w Samarrze (Irak).

Idąc ulicami miasta, oglądam sklepowe wystawy między innymi z ubraniami dla pań. To jedyna okazja. by przyjrzeć się prawdziwej tutejszej modzie. Kwieciste suknie są długie, sięgające ziemi, często na ramiączkach; inne, bogato haftowane złotymi aplikacjami, wyglądają, jak XVII- lub XVIII-wieczne stroje szlachcianek z dworu królewskiego. W tych sukniach kobiety, co najwyżej, chodzą po domach, zaś „uliczna” moda jest bardziej stonowana: w kolejnym sklepie oglądam czarne abaye również sięgające ziemi.

_______________________________

*/ Łodzie te są wyposażone w silnik spalinowy i niewiele mają wspólnego z prawdziwymi dau zaopatrzonymi w żagiel.

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej