Dzień: [1-2] [3-4]


Kraków – Wrocław – Berlin

piątek-sobota, 12-13 VI 2015


Muszę się gdzieś wyrwać! | Obrazki znane, ale... | Cd. zwiedzania miasta |


Do Krakowa zawitała wiosna. Zrobiło się całkiem ciepło i pomyślałem sobie, że dobrze by było gdzieś się wybrać. Ostatni mój wyjazd miał miejsce w lutym, kiedy to wraz z Cecile wybrałem się do Azji Południowej. Miesięczny tramping był wspaniałą przygodą i przyniósł mnóstwo wspomnień. W tym roku zapowiada się jeszcze jedna wielka atrakcja: podróż „na koniec świata” – do Nowej Zelandii. Ale to będzie dopiero we wrześniu.

"Tak długo nie wytrzymam bez wyjazdów" – pomyślałem sobie. – "Muszę się wyrwać, choćby na weekend".

Jak na złość żadnych fajnych lotów w tym momencie nie było.

"A może po prostu pojechać gdzieś autobusem?".

Myślą tą podzieliłem się z Cecile.

– Ale dokąd chcesz pojechać?

– Nie wiem, gdzieś poza Polskę, na przykład PolskimBusem.

– Dobrze, sprawdź połączenia, ja jestem chętna.

Przeanalizowałem połączenia. Odpuściłem Pragę, Wiedeń, Budapeszt i Wilno, gdyż byłem w tych stolicach. Zdecydowałem się na Berlin, a Cecile zaakceptowała ten pomysł.

Można by było się zapytać, dlaczego do tej pory nie byłem w Berlinie. Dla mnie, wychowanego w "minionych czasach” Berlin był stolicą NRD. Nawet, gdy jechałem na swój pierwszy tramping po Europie Zachodniej w 1992 roku, siedziba rządu niemieckiego po zjednoczeniu państw nadal mieściła się w Bonn. I chociaż znałem walory turystyczne Berlina, to miasto pozostawało na uboczu moich celów podróżniczych. Zwłaszcza że do tej pory starałem się unikać powtórnego odwiedzania krajów, w których już byłem.

Nasz weekendowy wypad rozpocznie się w piątek wieczorem, a zakończy w poniedziałek w nocy. Bilety powrotne na PolskiegoBusa kupiłem po 76 złotych, zarezerwowałem również na HostelBookers najtańszy nocleg w hostelu Berlin City Hostel.

Autobus wypchany Polakami jadącymi w większości do pracy w Niemczech odjeżdża o 22:15. Dzięki autostradom dojazd do Berlina nie jest tak męczący jak dawniej. Na miejscu będziemy po niecałych 8 godzinach.

W Berlinie wysiadamy na przystanku ZOB, czyli po zachodniej stronie miasta, za ogrodem zoologicznym. Pierwsze kroki po dotarciu do centrum kierujemy do hostelu. City Hostel Berlin znajduje się na Glinka Str., niecały kilometr od Bramy Brandenburskiej. Zostawiamy plecaki i idziemy zwiedzać miasto.

Zaczynamy, rzecz jasna, od spaceru na Pariser Platz, plac upamiętniający oblężenie Paryża przez koalicję antynapoleońską w 1814 r. Jest w pełni odrestaurowany po zjednoczeniu Niemiec. Mamy przed sobą wspaniałą XVIII-wieczną Bramę Brandenburską z 12 kolumnami doryckimi zwieńczonymi klasycystycznym posągiem bogini. Chociaż obraz ten jest nam znany z tysięcy filmów i zdjęć, to cieszę się, że jestem w tym miejscu. Czas na pozostałe miejsca.

Głównym celem dzisiejszej wycieczki będzie Wyspa Muzeów, a przede wszystkim do muzeum, gdzie znajduje się na ołtarz z Persepolis (Iran) i wieża telewizyjna, na którą jednak nie będziemy tu wjeżdżać. Trafiamy na jakąś manifestację, to chyba tradycja w tym mieście. Stateczki z wycieczkami kursują po Sprewie. Wokół dużo pałaców. Pomyśleć, że to wszystko odbudowane, ale nie sprawia wrażenia, że te rekonstrukcja, Dużo pamiątek związanych z wojną drugą światową, ale także i z Murem Berlińskim, gdzie na ścianie imitującej płyty z muru berlińskiego przedstawiono swoisty kalendarz z liczbą zabitych w poszczególnych latach.

Potem znowu dużo zwiedzania i wychodzimy do budynku Reichstagu. Ażurowa kopuła, gdzie można spiralnymi schodami lub windą wejść na wysokość tylko 10 m i stamtąd oglądać Berlin, a potem duży plac z blokami kamiennymi tworzącymi niekończący się labirynt. Można tu się bawić, ale można również zadumać się nad czasami II wojny światowej.

opis Berlina cd. Powyżej wersja tymczasowa.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej