Dzień: [0] [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Jerozolima – Betlejem – Jerycho

sobota, 12 IV 2014


Dziś nic z tego | Co robimy? | | | |


Budzik nastawiony na 6:00 – jak do pracy – wyrywa mnie z głębokiego snu. Co to mi się śniło? Nie pamiętam ;-)

Robię kawę, korzystając z miejscowych zapasów. Wcinamy kilka kromek i wychodzimy. Najpierw na Wzgórze Świątynne do Złotych Kopuły na Skale. W bramie, przy wejściu do zadaszonej ulicy stoją żołnierze. Już z daleka machają przeczącą rękami.

– No! No enter!

– Can we enter the Aksa?

– No, shabbath – holiday!

Zaczynam się złościć. Przewodnik podaje, że w soboty wejście jest od 7:30. Żołnierze przeczą.

– No enter!? Why?

– Are you muslim? Are you muslim? – pytają w kółko.

Nie będę się wygłupiać i potwierdzać. Bo jeszcze zrobią mi jakiś egzamin z Koranu. Co prawda częściowo jestem muzułmaninem – bo w dniu urodzin Proroka, podczas święta w Delhi dwukrotnie wypowiedziałem na życzenie rozradowanych muzułmanów formułę szahady „la ilaha illa Llah wa Muhammad rasul Allah”…

– And tomorrow is open? – dopytuję.

– Yes, it is open.

Zły jestem, bo to krzyżuje nam plany. Chciałem wszak rano wyjechać do Betlejem i dalej do Hebronu. A tak będziemy musieli zostać tu dłużej. Przemieszczamy się pustymi ulicami do Ściany Płaczu. Tłum o tej porze (8:00) jest znacznie mniejszy niż wczoraj. W praktyce oznacza to, że trudniej fotografować. Wyciągam aparat, a już doskakuje jakaś Żydówka i zwraca uwagę:

– Shabbat! No foto!

[wyjazd do Jerycho]

[zwiedzanie Jerozolimy]

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej