Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12-13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21-22]


Paralia - Olympic Beach

środa, 1 VIII 2001


Plażowanie | Blaski i cienie życia wczasowego


Wielkie strzyżenie...

Dzień wypoczynku - nic się nie wydarzyło, prawie wszyscy pojechali do Dionu, spędziłem czas na plaży z Marią i Anką Czołgistką. Pływanie na materacu jest przyjemne, chyba że człowiek się zdrzemnie - mi się to właśnie przytrafiło - obudziłem się kilkaset metrów od brzegu...

Kilka słów o Paralii i sąsiedniej Olympic Beach: typowe miejscowości z turystami - co najciekawsze, wydaje się, że większość z nich to Polacy. Na plaży, deptaku i w sklepie - wszędzie rozlega się polska mowa. W sklepach, w knajpach porozwieszane są tabliczki "Mówimy po polsku". W nocy z gigantofonów, jak zwykł je określać p. Roman, rozlega ryk techno-greko-disco. Życie kręci się tu między plażą a knajpą. Cały obszar wydaje się być jednym gigantycznym hipermarketem, w którym się mieszka i żyje, by kupować. Sklepy zawalone są wyrobami pseudo-artystycznymi i quasi-rzemieślniczymi. Ludzie snują się po ulicach kupują w sklepach obwieszonych reklamami "OLA 300" lub nawet "OLA 299". czyli towarami w cenie... 3 zł. Jedno jest pewne tu życie jest tanie, jedzenie, pamiątki są tańsze niż w Kalambace, Atenach czy na Peloponezie.
...i efekty (brakuje obrażonego Patryka) Oczywiście i nasza grupa skwapliwie włączyła się w owe dolce far niente. Tradycją stały się grupowe wypady na przemian do Paralii i Olympic Beach. Wbrew pozorom, takie współczesne życie wczasowe wcale nie jest bezstresowe. Trzeba cały czas myśleć o tym, by był browar w kempingowej lodówce, a od chwili zauważenia powtarzających się kradzieży - pilnować lodówki, należy też pilnować, by komórka była stale naładowana, pamiętać, jaka melodyjka jest przypisana do czyjej komórki, by błyskawicznie reagować na SMS-y, trzeba wkuć na pamięć tabelkę stosowania kremów i olejków z odpowiednim filtrem UV... O nie, nie jest lekko.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej