Firma z górnej półki | Interesujące muzeum i kościoły | | |
Pierwsza połowa dnia upływa pod znakiem obowiązków służbowych. Przestawiamy prezentację potem idziemy zwiedzać firmą naszego partnera. Należy do potentatów w zakresie wprowadzania standardów i wykonywania testów na różnego rodzaju materiałach i przedmiotach. Oglądamy laboratoria i stanowiska pomiarowe. Jestem pod wrażeniem ogromu firmy i zakresu usług. Muszę przyznać, że obowiązujący tu system zarządzania jakością przebija znane mi zasady opisane w normie ISO 90011. Przykładowo każda waga ma przepisany zeszyt, do którego wpisywane jest jej każde użycie. Niektóre ze stanowisk są doprawdy intrygujące, jak choćby te służące do testowania wytrzymałości krzeseł i foteli. Także do badania przecierania się sznurowadeł. Niby drobna rzecz, a jednak wszyscy chcielibyśmy mieć wytrzymałe sznurówki.
Również interesujący jest "muzealny" dział w firmie. Są tu pierwsze komputery używane komputery XT używane w firmie, ale też obuwie himalaistów, między innymi, buty używane przez zespół Hilary’ego, zdobywcy Mount Everestu. Są to wysokie, do połowy łydki buty trekkingowe wykonane z grubej skóry z ociepleniem z trawy morskiej na grubych wibramowej podeszwie.
Po zakończeniu inspekcji podjeżdżamy do hotelu. Wszyscy partnerzy poza nami umawiają się na wieczorne party, za które, rzecz jasna, trzeba sobie zapłacić z diety. My oszczędzamy. Prawdę powiedziawszy, zupełnie mi nie zależy na wieczornej imprezie. Wolę pospacerować po mieście.
Na początek zaglądam do niewielkiego kościółka w centrum, pochodzi z któregoś tam wieku i ma bardzo ładny portal. Dwa rzędy kamiennych kolumn rozdzielających nawy, drewniane ławki i również wykonane z drewna sklepienie sprawiają interesujące wrażenie, ale mnie zaciekawia kącik dla dzieci zorganizowany po prawej stronie nawy. Tu, na niewielkiej przestrzeni, pięć na cztery metry znajduje się "wybieg" dla dzieci z zabawkami i książeczkami, gdzie dzieci mogą spędzić, jak się wydaje, bardziej efektywnie czas nabożeństwa.
Następnie odwiedzam małe muzeum obuwnicze poświęcone rozwojowi przemysłu obuwniczego w Kettering – znanym od wieków ośrodku obuwniczym. To tu wprowadzono nowoczesne rozwiązania służące produkcji butów, zastępując ręczną i żmudną pracę szewców bardziej zaawansowaną manufakturą. Z przyjemnością oglądam XIX-wieczne i pochodzące z początku XX wieku eksponaty. Jest tu również niewielka kolekcja obuwia I co najciekawsze – przedwojenne modele są bardzo podobne do współczesnych. Warto więc inwestować w ponadczasowe wzory i ubrań i obuwia, i liczyć na to, że nie rozlecą się tak szybko, że przetrwają tyle co przedwojenne wyroby.
Zaglądam również pod kolejny kościół parafialny zbudowany również w stylu neogotyckim. Jest zamknięty, ale zapewne często odwiedzany przez Polaków, o czym zaświadcza tablica na ogrodzeniu w języku polskim: „Teren kościoła, proszę traktować szacunkiem. Zakaz spożycia alkoholu. Jest to teren uznany za miejsce publiczne. Osoby spożywające alkohol podlegają karze pieniężnej w maksymalnej wysokości 500 funtów. Odmowa oddania alkoholu policjantowi grozi zatrzymaniem.”
Wiele budynków porośniętych jest dzikim winem, a jego soczysta zieleń pomimo pochmurnego nieba fantastycznie komponuje się z ceglanymi murami. Znajduje się tu również ceglany budynek użyteczności publicznej z kolumnami w wielkim porządku oraz wiele zabytkowych kamienic z charakterystycznymi dla Anglii kominami, a wśród nich kamienica narożna kamienica.