Dzień: [1] [2] [3]


Wenecja – Treviso – Kraków

sobota, 26 V 2018


Ubogi kuzyn | To była miła powtórka


Dzień powrotu. Mamy zaplanowany lot z Treviso do domu. W gruncie rzeczy cieszę się, że wylatujemy z innego lotniska. Podczas takich "powtórek", gdy znajduję się w tym samym miejscu, staram się wzbogacić plany wyjazdu o coś nowego. Tym razem będzie zmiana lotniska i miasto Treviso oddalone od Mestre o 20 kilometrów.

Około 8:30 opuszczamy kemping. Spacerkiem przechodzimy na dworzec kolejowy położonego 2,5 dalej. Komunikacja między miastami jest częsta, kupujemy bilety po 6,9 euro. Półgodziny później jesteśmy na miejscu.

Treviso wydaje się być ubogim kuzynem Wenecji. Choć bez wątpienia ustępuje pod każdym względem Wenecji, to jednak jest dość interesujące, by się po nim przespacerować. Korzystam więc z okazji i zachęcam Jolę do zwiedzania miasta. Samolot mamy o godzinie 17:20, do naszej dyspozycji są trzy godziny – w sam raz, by poznać tego 80-tysięcznego miasta. Tu również można pochodzić wzdłuż kanałów, jest trochę pałaców, ale w pamięci oczywiście mamy wspaniałości Wenecji. Autobusem miejskim (bilety po 1,40 EUR) podjeżdżamy na lotnisko. Do Krakowa odlatujemy punktualnie.

Kończy się nasz trzydniowy wypad do Wenecji. Bardzo się cieszę, że odwiedziliśmy jedno z najpiękniejszych miast na świecie. I chociaż był to mój trzeci pobyt w tym mieście, jestem zadowolony, że mogłem przypomnieć sobie klimat tego miejsca, a przy okazji wstąpić do Pałacu Dożów, w którym nigdy nie byłem.

Chociaż Wenecja powszechnie jest uważana za drogie miasto, to dzięki względnie taniemu noclegowi w Mestre oraz generalnie minimalnych wydatkach na transport i jedzenie koszt wyjazdu zamknął się kwotą niecałych 500 zł.


Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej