Dzień: [1] [2] [3]


Kilonia – Lubeka – Hamburg

piątek, 16 VIII 2019


Przejazd do Lubeki | Zwiedzam miasto | | Nocleg przy lotnisku


Bardzo się cieszę, że wczoraj zdecydowałem się na spacer nad Kanał Kiloński. Dziś miałbym bardzo ograniczony czas, ponieważ już o 10:45 odjeżdżam FlixBusem do Lubeki. Mając trochę czasu, idę pozwiedzać miasto. Oglądam wystawy sklepowe, zaglądam do portu z charakterystycznym budynkiem w kształcie rombu, spędzam również chwilę na zabytkowym dworcu kolejowym.

Przyjazd do Lubeki, kolejnego hanzeatyckiego miasta, trwa godzinę i 15 minut. Niestety dworzec jest usytuowany nieco poza starówką położoną na wyspie utworzonej przez odnogi rzeki Trave. Czasu na zwiedzanie dziś nie mam za dużo, gdyż po sześciu godzinach muszę być z powrotem na przystanku Stockelsdorf (Lübeck West), cztery kilometry za miastem. Dziś czeka mnie powrót do Hamburga.

Opis Lubeki

Jestem już na przedmieściach, widzę supermarket REWE. Wykorzystując chwilę oczekiwania na Flixbusa, który ma podjechać na pobliski przystanek, kupuję w Aldim colę. O 18:15 odjeżdżamy do Hamburga.

Na miejscu jestem po 19:00. Pół godziny wcześniej przyjeżdżaliśmy koło lotniska, teraz będę musiał do niego wrócić. Gdybym był w Polsce, poprosiłbym kierowcę o zatrzymanie się w pobliżu, tu raczej jest to nieakceptowane. To nie jest, niestety, kraj Trzeciego Świata, w którym autobus zatrzymuje się na żądanie w każdym miejscu. Ruszam więc w stronę lotniska, tam gdzieś będę musiał przenocować. Idę w średnim tempie, przecież nic i nikt mnie już nie goni. Samolot mam jutro o 8:10 więc muszę się znaleźć na lotnisku koło 7:00.

Około 21:00 jestem w okolicach parku Borsteler Jäger. To miejsce upatrzyłem sobie jeszcze w Krakowie na nocleg. Odszukuję niewyraźną ścieżkę i wchodzę nieco w las. „Tu będzie dobrze” – stwierdzam, gdy już nie widać żadnych świateł wokół. Rozkładam na trawie folię. Zgrzałem ją przy pomocy żelazka w ten sposób, że stanowi długi 2,5-metrowy rękaw, do którego mogę się wsunąć w razie opadów. Dziś raczej nie będzie padać, na folii układam alumatę i swój śpiwór puchowy. Nastawiam jeszcze budzik i staram się zasnąć.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej