Moje rejsy | | | |
Płynę promem ze Sztokholmu do Marianhaminy. Za dwie godziny będą na Alandach. Spełni się moje pragnienie sprzed 27 lat. Ten mały archipelag na Bałtyku ujrzałem o północy płynąc największym (wówczas) promem świata firmy Silja Line. Zapamiętałem wówczas nisko zawieszone słońcem niemal o północy – “prawie dzień polarny". Myśląc o tamtym nocnym rejsie, skierowałem swoje myśli o moim "morskim podróżom". Nie było ich zbyt wiele – nie jestem amatorem rejsów morskich, pływania wycieczkowcami czy choćby jachtem. Nawet na kajaki ciężko mnie wyciągnąć. Tym niemniej w ciągu tych kilkudziesięciu lat podróżowania po świecie trochę nazbierało się tych “morskich przygód”.
Chronologicznie były to:
– rejs promem ze Świnoujścia do Ystad
– kilka przepraw promowych w Norwegii w drodze do Narwiku
– wspomniany już rejs promem z Turku do Sztokholmu
– przeprawa promem przez Cieśniny Duńskie w obie strony
– przeprawa promem z Messyny na Sycylię i z powrotem
– rejs łodzią z Tartus na wyspę Arwad
– przeprawa przez Cieśninę Gibraltarską w obie strony
– rejs statkiem na Sołówki na Morzu Białym
– rejs statkiem po zatoce Ha Long
– rejs łodzią przez Zatokę Kotorska (Czarnogóra)
– rejs na Wyspy Ballestas (Peru)
– rejs łodzią z Gwatemali do Hondurasu przez Morze Karaibskie
– przeprawa promem z Pembroke do Rosslare
– rejs na wysepki z Kota Kinabalu (Morze Południowochińskie)
– rejs łodzią żaglową po Morzu Lakkadiwskim (na Cejlonie)
– prom z Cebu na Bohol i z powrotem
– rejs statkiem po wyspach z Bohol
– rejsy promem z Malty na Gozo i z powrotem
– rejs statkiem z Bissau na Wyspy Bijagos i powrót łodzią rybacką
– rejs promem na wyspę Failaka (Zatoka Perska)
– rejs statkiem przez zatokę Semana
– rejs promem z Jawy na Bali
– prom z Martyniki na Saint Lucia
– prom z Saint Lucia na Dominikę
Jak widać, większość tych podróży, to był transport między odcinkami lądowymi. Nieliczne były w celach rekreacyjnych na wyspę. Żaden z tych rejsów nie wiązał się z jakimś wielkim niebezpieczeństwem czy utrudnieniami. Można powiedzieć, że były to zwyczajne rutynowe przejazdy bez przygód. Może dobrze, może szkoda. Jednak jestem szczurem lądowym!