Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16]


Ankara – Konya – Sille – Konya – Ankara

sobota, 14 VIII 2021


Parę słów o architekturze | Ach, jak przyjemnie | | |


Zgodnie z wczoraj powziętym planem, dziś wybieram się do Konyi. Bilet mam kupiony, pozostaje dotrzeć na dworzec.

Wczesnym rankiem opuszczam hotel, do dworca mam niecałe 2 kilometry, to tylko 20 minut szybkiego marszu. Już z daleka widzę wielki napis ANKARA GARI. Sam budynek imponuje swą monumentalnością. Został zaprojektowany w stylu art déco. Heksastylowa fasada flankowana jest dwiema masywnymi wieżami. Swoją drogą, Şekip Akalın, młody turecki architekt rzutem na taśmę załapał się na schyłek tego stylu w Europie budując dworzec w 1937 roku. Idee Bauhausu i modernizmu w Turcji już świętowały… Wnętrze dworca zwraca uwagę przestronnością i… podwyższoną kontrolą bezpieczeństwa. Zanim będę mógł dostać się do „swojego” kawałka dworca muszę przejść przez bramki do wykrywania metalu i okazać bilet. Na tym specyfika dworca się nie kończy. Pasażerowie są wpuszczani na peron dopiero na chwilę przed przyjazdem pociągu.

Czas oczekiwania na odjazd skracam sobie pogawędką z 40-letnim Turkiem. Ali, inżynier-mechanik z Konyi, pracuje przy budowie elektrowni. Obecnie jest zaangażowany w projekcie dla Rosjan w Kazaniu, kiedyś pracował w Basrze w Iraku. Tamten czas wspomina jako ciężki.

– Nie było tlenu w szpitalu. Nie było prądu w mieście…

Opowiadam o swoich podróżach.

– Odwiedziłem wszystkie kraje Bliskiego Wschodu z wyjątkiem Arabii Saudyjskiej, Iraku i Jemenu – napomykam.

– Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na takie podróże. Na przykład nauczyciele – stwierdza chłopak, sugerując, że są oni źle opłacani.

– Ale to sprawa priorytetów! Masz samochód?

Turek kiwa głową.

– A ja nie mam – ciągnę – wolę wydawać pieniądze na podróże niż samochód. Poza tym podróżuję niskobudżetowo.

Rozmowa zahacza o Unię Europejską, Ali mówi o pozytywnych aspektach zjednoczenia Europy.

– Ja widzę korzyści – śmieję się – ceny połączeń komórkowych i internetu mam za granicą takie jak w Polsce. Poza tym nie ma kontroli granic.

– No i młodzi ludzie mogą studiować za granicą – mówi Ali – na przykład w Niemczech.

– Dużo się zmieniło w Turcji przed 20 lat – stwierdzam, przywołując wspomnienia z pierwszego trampingu po Bliskim Wschodzie.

Rozmawiamy o imigrantach. Ali narzeka, że wielu Syryjczyków nie chce podejmować ciężkiej pracy.

– To wszystko jest sprawiedliwe – stwierdzam – Polacy wyjeżdżali za pracą do Unii, teraz Ukraińcy przyjeżdżają do nas. To samo było z Turkami w latach 70. i 80…

Rozmowę przerywają okrzyki pracowników dworca, którzy każą formować kolejkę do ekspresu. Sprawdzane są paszporty. Siadam na miejscu naprzeciw młodych dziewczyn. Teraz dopiero rozumiem, o co chodziło kasjerce wczoraj, gdy pytała, czy bilet jest dla mnie: przecież nie mogę jechać koło kobiety. Wagon szybko wypełnia się pasażerami ale i tak pozostaje kilka wolnych miejsc.

Pociąg rusza z japońską dokładnością, komunikaty są po turecku i angielsku. Dobieramy pasażerów na dwóch podmiejskich stacjach i na odcinku do Polatli rozpędzamy się do 250 kilometrów na godzinę. Jest przyjemnie. Za oknem płaskie krajobrazy z pasmem gór na horyzoncie. Teren niemal bezleśny, pastwiska, ścierniska i zaorane pola. Trochę słoneczników, trochę sadów. Obsługa roznosi darmową wodę. Naprzeciwko mnie usiadły dwie dziewczyny na oko 16-letnie. Jedna z fryzurą typu mokra Włoszka, druga z prostymi włosami do pasa. Ładne. Rozmawiają szeptem zwrócone twarzą cały czas do siebie. Na pierwszy rzut oka przyjaciółki. Nie znam się na tureckich przyjaciółkach, ale nader często dłoń jednej z nich dotyka dłoń lub włosów drugiej. Palce niby niechcący muskają ciało drugiej dziewczyny, zahaczają o brzuch, piersi lub twarz. Poprawiają sobie wzajemnie włosy. Oczywiście, nie mam nic przeciwko przyjaźni lesbijskiej ;-).

[opis Konyi]

[wycieczka do Sille]

[Powrót do Ankary]

Cieszę się, że odwiedziłem Ankarę. Jak już kiedyś wspominałem, staram się, odwiedzając jakiś kraj, dotrzeć i do jego stolicy. Chociaż do tej pory byłem już w Turcji 4 czy 5 razy, to Ankara zawsze pozostawała gdzieś z boku. Prawdę mówiąc, mało kto z polskich turystów odwiedza to miasto. Polacy skupiają się na śródziemnomorskim wybrzeżu, Kapadocji, a z dużych miast odwiedzają, co najwyżej, Stambuł. Ta wyjątkowa pozycja Stambułu że w świadomości sprawia, że w przekonaniu wielu jest to stolica Turcji. Podobnie zresztą jak Dubaj uważany jest przez wielu za stolicę Emiratów. A Sydney za stolicę Australii.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej