Dzień: [1] [2] [3]


Nesebyr – Burgas – Sarafowo – Kraków

niedziela, 15 IV 2018


Mglisty poranek | Średniowieczne cerkwie | Boska Liturgia | |


Wyspałem się. Rano proszę gospodynię o pożyczenie igły i nitki. Zszywam mniej więcej dziurę w spodniach na tyłku. Poranek jest chłodny i mglisty, ale liczę na poprawę pogody w ciągu dnia. Na razie zostawiam plecak w pokoju i idę na spacer. Jest jeszcze dosyć wcześnie, koło 9:00, więc nikt mi w kadr nie wchodzi. Z rzadka na ulicy widać mieszkańców zabytkowej części Nesebyru, turyści pojawią się bliżej południa. Robię powtórny tour po cerkwiach.

Zaglądam przede wszystkim pod niewielką Cerkiew św. Paraskiewy (Църква "Света Параскева"). Dziś, przy lepszym oświetleniu, łatwiej ją fotografować. Mieści się tu niewielkie muzeum, w tej chwili zamknięte. Żałować nie będę, wewnątrz znajduje się parę kopii oryginalnych fresków. Ciekawsza wydaje się elewacja. Kościół zbudowany jest jasnego kamienia wapiennego i czerwonych cegieł tworzących poziome pasy. Fasadę tworzy ciąg ślepych arkad z bogato zdobionymi łukami. Oświetlenie nawy zapewniają wąskie okienka, między innymi w niewielkiej absydzie.

Zaglądam do współczesnej cerkwi pod wezwaniem Świętej Bogarodzicy (Храм „Света Богородица“). Przynajmniej świątynia wygląda na nową, może za sprawą niedawnego odrestaurowania. W rzeczywistości pochodzi z 1873 roku. Już z daleka dobiega do mnie muzyka. Zaglądam do środka, trwa Boska Liturgia. Ustawiam się z tyłu i przyglądam się nabożeństwu. Wśród wiernych przeważają starsze osoby, ale jest trochę młodych kobiet i dziewczyn. Nie jest to pierwsza msza prawosławna, w której uczestniczę. Do dziś wspominam wizytę w Cerkwi Uspieńskiej w Helsinkach, także uroczystości religijne w karelskiej cerkwi. Byłem również na mszy w kościele prawosławnym na Cyprze, a teraz trafiła mi się bułgarska wersja.

W cerkwi zwraca uwagę bogactwo ikonostasu. Niestety ikony wyglądają na współczesne. W krajach byłego ZSRR i bloku wschodniego po upadku systemu i po zmianach społecznych i ekonomicznych w powstających lub odradzających się cerkwiach pojawiają się często nowo namalowane ikony. Odbiera to w moich oczach znaczną część uroku lub atmosfery, jaką dają wiekowe malowidła. Mimo to lubię zaglądać do cerkwi, lubię również zapach świeczek palących się świec, lubię patrzeć, jak prawosławni z nabożeństwem zatrzymują przed każdym świętym obrazem, jak zapalanych cieniutkie świeczki przed wizerunkami świętych.

Kościół jest trójnawowy z kolebkowym sklepieniem i masywnymi kolumnami rozdzielającymi nawy. Pomiędzy nimi wystawionych jest wiele ikon, znajduje się tu, między innymi lokalna Czarna Madonna. Legenda mówi, że dwieście lat temu mieszkańcy znaleźli ikonę na drzewie, ale choć kilka razy próbowali ją wziąć ze sobą, to wciąż pojawiała się na drzewie. Zagadka upartej ikony wyjaśniła się we śnie dziewczynki, którym Matka Boska wyraziła życzenie zbudowania cerkwi w tym właśnie miejscu. Cudownym zbiegiem okoliczności, po wybudowaniu świątyni, mieszkańcy znaleźli złoty skarb w korzeniach drzewa. Można więc powiedzieć, że inwestycja się zwróciła.


Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej