Kornel: moje podróże - Strona startowa
Kilka poniższych uwag adresuję do tych, którzy wybierają się na wędrówkę GSB (lub innym długodystansowym szlakiem).
1. Termin
Późna wiosna wydaje mi się dobrą porą na wędrówkę. Łatwiej znajdziesz nocleg, nie ma tłumów w pobliżu schronisk, większość śniegu na szlaku już stopniała. Nie ma również letnich upałów. Wady: mało ludzi na szlaku, czasem nie masz do kogo się odezwać przez pół dnia.
Latem – wiadomo: noce cieplejsze (noclegi w namiocie), dłuższy dzień, możesz iść do 21:00-22:00 (nie zachęcam, ale czasem tak wypadnie). Gorzej z noclegami w schronisku, w agroturystyce. Za to możesz liczyć na obfitość malin i borówek.
Jesień może być już nieprzyjemna. Zazwyczaj jest mokro, chłodno, ciepły śpiwór konieczny. Ale na trasie mniej "niedzielnych" turystów, a w każdym miejscu noclegowym będziesz powitany z radością. Krótkie dni wydłużą wędrówkę.
Zima jest już dla hardcore'owców. Odsyłam do relacji z zimowego przejścia GSB.
2. Czas przejścia
Uważam, że sensowny czas przejścia to dwa do trzech tygodni. Droga przez Beskidy czerwonym szlakiem nie jest aż tak atrakcyjna, by poświęcać jej więcej czasu. Pamiętaj, że codziennie będziesz musiał przejść kilkadziesiąt kilometrów. Możesz również próbować pobić rekordowe przejście w siedem dni.
Mniej lub bardziej "oficjalne" czasy przejścia poszczególnych odcinków znajdziesz tu:
3. Kierunek przejścia
Lepiej iść ze wschodu na zachód, czy odwrotnie? Rzetelną odpowiedź uzyskasz tylko od kogoś, kto przeszedł GSB wte i wewte wiele razy. I sądzę, że odpowiedziałby, że to jeden pies... To zbyt długi szlak, by rolę w określeniu trudności kierunku przemieszczania się odgrywały takie czynniki jak stromość podejścia czy zejścia. Spójrz raczej na przekrój wysokości na GSB, który pracowicie sporządziłem. Tak, czy owak wszystkie górki trzeba przejść ;-) Myślę, że decyzja o kierunku przejścia może wynikać z:
– czynników logistycznych (wygodny dojazd na wieczór lub rano)
– czynników poznawczych (zaczynam od nie/znanej części szlaku)
– czynników psychicznych (idę w kierunku domu/w kierunku "cywilizacji")
4. Noclegi
Przy "szybkich" samotnych przejściach raczej nie polecam namiotu. Moja chińska dwójka (za kilkadziesiąt złotych) ważyła tylko 2 kg, ale przy tak długiej trasie nawet te dwa kilogramy dają się we znaki. Ja po kilku dniach wędrówki pozbyłem się namiotu. Jeśli chodzi o schroniska i chatki studenckie – staraj się korzystać z nich poza weekendami. Uważaj na niektóre schroniska bez noclegu na podłodze (Markowe Szczawiny). Możliwości noclegu na kwaterze prywatnej jest mnóstwo. Pamiętaj o umiejętnych negocjacjach przy wynajmowaniu pokoju. Ty dyktujesz cenę! 20 złotych (AD 2009) powinno satysfakcjonować gospodarza. W Bieszczadach (park narodowy!) namiot rozłożysz w gospodarstwie lub po zmroku poza szlakiem. Dla zdeterminowanych, na całej trasie: ambony, deszczochrony, szopy.
5. Towarzystwo
Niech cię nie przeraża wizja samotnej wędrówki. Rusz z domu. Być może po drodze spotkasz innego długodystansowca i przynajmniej część drogi pokonacie wspólnie. Idąc we dwójkę, trójkę jest przyjemniej, raźniej, ale tempo poruszania i bieżące decyzje muszą być podejmowane kolegialnie. Jeśli szukasz towarzysza podróży, napisz ogłoszenie na forum turystycznym. Spotkajcie się na weekendowej wycieczce wcześniej.
6. Kondycja i przygotowanie przed wędrówką
No cóż... Trzeba mieć trochę kondycji. Ja przed wyruszeniem na GSB w tym roku nie chodziłem po górach, ale zachęcam do odbycia wcześniej 1-2 wypadów po 30 kilometrów. Musisz rozgrzać mięśnie i rozruszać stawy! Ale przede wszystkim musisz mieć twarde podeszwy stóp. 519 kilometrów szlaku to 750.000 kroków, tyle uderzeń stopy o ziemię. Wypielęgnowana, delikatna skóra w połączeniu z wilgocią to gwarancja powstania pęcherzy (pęcherzy nie od niedopasowanych butów, lecz od długotrwałego chodzenia).
7. Buty i reszta ekwipunku
Nie będę się wymądrzał. Potrzebujesz solidnych i sprawdzonych butów. Prawdopodobnie i tak się zużyją po drodze ;-) Pamiętaj o zapasowych wkładkach do butów: takich grubych, filcowych. Ja miałem trudności z dokupieniem ich po drodze. Weź ze sobą minimum ciuchów. 14 par skarpet? A po co? Brudne przepierzesz a dziurawe wyrzucisz i kupisz nowe po drodze. Daj sobie spokój z kompletowaniem wielkiej apteczki (ale pamiętaj o porządnych plastrach i talku do stóp), nie bierz ze sobą proszku do prania i płynu do mycia naczyń. Ręcznik plażowy?! Wystarczy niewielki. Każdy kilogram na grzbiecie waży!