Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15-16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30]


Praga – Ostrawa – Kraków

piątek, 28 VIII 1992


Pociągiem przez Czechy | Nikt nie wiedział


Nastrój końca wycieczki odzwierciedla chyba krótkość opisu Pragi. Chciałem już być w domu. Do wyboru miałem autostop o dość niejasnych szansach na terenie Czecho-Słowacji lub powrót pociągiem. Wybrałem tę drugą możliwość, rekompensując zwiedzanie kraju poprzez wytyczenie szlaku linią kolejową idącą przez całe Czechy. Rano jeszcze zwiedziłem wspaniałe muzeum Historii Naturalnej z olbrzymimi zbiorami: dla samej kolekcji mineralogicznej warto by było tu spędzić kilka godzin, a jeszcze motyle, chrząszcze i inne robactwo! Nakupiłem żarcia przy Vaclawskich Nemestiach i pojechałem.
Chciałbym kiedyś pojeździć po Czechach. Ten bliski kraj z miłymi memu sercu górami pozostawał do tej pory nieznany dla mnie. I dlatego wówczas, dwa lata temu chłonąłem górskie krajobrazy przez okno wcale nie spieszącego się pociągu. Podczas jazdy częstowałem dzieci bananami – tak więc wiem, co mogli czuć Zachodnioeuropejczycy, gdy nam pomagali.

Minąłem Ostrawę i znalazłem się w nadgranicznej miejscowości. Zrobiłem ostatnie zakupy i miejskim autobusem w tłumie Polaków pojechałem na przejście graniczne, przekraczając je pieszo. Celnik opukał plecak i wypytał mnie, czy przypadkiem nie przemycam alkoholu. Roześmiałem się! Akurat miałbym siły nosić jeszcze butelki!
Wysiedziałem się na polskiej stacji. Wysłuchałem wiadomości o olbrzymim pożarze lasów w pobliskiej Kuźni Raciborskiej. Zmieszałem się z podróżnymi. Nikt w pociągu nie wiedział, co robiłem przez ostatni miesiąc.


Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej