Dzień: [1-2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21]


Eforie Sud

piątek, 15 VIII 2003


Na skraju miasteczka... | Plaża | "Was the dog good?"


Plaża w Eforie Sud

Rumuńska rodzina, u której się zatrzymałem, mieszka w starym, dawno już nieremontowanym domku na obrzeżach Eforie. Posiłki jemy w ogrodzie pod baldachimem z winnej latorośli. W ogrodzie dojrzewają pomidory, jest mnóstwo kwiatów. Wokół figowce, czereśnie i zagony z melonami i dyniami. Kilkaset metrów dalej zaczynają się pola. Z wysokiego brzegu można dojść do zatoczki z kilkoma łodziami rybackimi. Tak to sobie właśnie wyobrażałem – chciałem się znaleźć w takim otoczeniu. Dobrze się tu czuję. Rano idę do tego miniportu, rybacy a może tylko amatorzy morskich przejażdżek (nie widzę sieci) przygotowują swe łodzie. Brzeg pokryty jest milionami skorupek morskich żyjątek. Muszelki chrzęszczą pod nogami, mewy krzyczą nad głową, jest super. Prawie. Chwilę później dochodzę bowiem do miejsca, gdzie z potężnej rury, z siłą wodospadu spada strumień z miejskiej kanalizacji. W połączeniu z zapachem rozkładających się skorupiaków daje smród porównywalny tylko z targiem miejskim w Damaszku!

Za kamiennym molo jest już ok. Wczasowicze porozkładani na materacach i kocach smażą się na słońcu, toplessistki prezentują swe walory. I byłoby ok; tylko dlaczego oni tak śmiecą? Rodzina FlorinaPiękna dziewczyna leży koło mnie kilka godzin, smaruje się, kąpie i pali na przemian a później zostawia niedopitą butelkę na środku plaży! A rzuciłaby ją chociaż na stos innych butelek i śmieci, które piętrzą się tu pod klifem! To akurat jest ta obrzydliwa strona Rumunii. Podobnie zresztą było w górach, zwłaszcza w okolicach caban i refiugów. A urządziliby sobie Sprzątanie Rumunii!

Po południu jest impreza rodzinna z okazji imienin Marii. O czwartej wracam, wręczam jej kwiaty, butelkę wina i recytuję wkute na pamięć życzenia po rumuńsku: "Multa fericire, sanatate, noroc, tot ce iti doresti!". Florin pełni dziś rolę kucharza: na grillu z dwóch pustaków smaży mięso. Pyta potem "Was the dog good?". Nawet jeśli był to pies, to wyjątkowo soczysty, delikatny i smaczny. Na imprezie jest również ojciec Dana i jednocześnie brat Marii, zagorzały przeciwnik polityki amerykańskiej i amator własnego kraju. Dużo rozmawiamy. Przyjemne popołudnie.
Wieczorem rozliczam się z Florinem.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej