Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


Gubbio-Asyż

wtorek, 10. VIII 1993


Które miasto piękniejsze? | Opowieść zakonnika


Gubbio Wiele razy zastanawiałem się, które z tych dwóch miast bardziej mi się podobało. Mało znane a przez to bardziej atrakcyjne Gubbio, czy franciszkowy Asyż, żelazny gwóźdź programu wielu wycieczek i pielgrzymek? W obu wyczuwa się podobny charakter: wąskie, kręte ulice, zabudowane szaro-białym wapieniem domów, ulice pełne kolorowego tłumu tworzącego miłe akcenty na tle monotonii murów. Gubbio ze swymi resztkami cyrku rzymskiego, katedrą i kościołem? Czy Asyż ze swym św. Franciszkiem? Obydwa miasteczka przepięknie położone, z mnóstwem sklepików, pubów i kawiarń. Nic tylko kupować i jeść.
Na Gubbio przeznaczyliśmy jakieś 3 godziny. Tyle, by przespacerować się po uliczkach odwiedzając kilka obiektów. Odwiedziliśmy. Było fajnie. OK.

Asyż W Asyżu zostaliśmy do wieczora. Najpierw podjechaliśmy do stojącego na przedmieściach kościoła ... Odczekaliśmy kwadrans czekając na koniec sjesty. Zobaczyliśmy wnętrze, którego już nie pamiętam, i wjechaliśmy autobusem na górę do Starego Miasta (jeśli cokolwiek jest tu nowe). Moja niechęć do Włochów była już w tym czasie przeogromna i wciąż wyłapywałem ich różne "zachowania" - np., gdy okazało się, że szef grupy musi mieć akceptację, czy coś w tym guście, zanim wejdzie do katedry. Urocze uliczki w Asyżu
Jak się wkrótce okazało, sensownym postępowaniem wykazał się nasz pilot wynajmując za 40.000 L polskiego zakonnika-tubylca, który oprowadził nas po Katedrze (złożyliśmy się po 2.000 L - reszta na Monte Cassino, dla pilnowacza cmentarza). Zakonnikiem okazał się młody chłopak z Warszawy, Jacek. Jego opowiadanie o historii franciszkanów, o kościele, zapewne dostosowane do grupy "młodych ludzi" było nasycone różnymi młodzieżowymi zwrotami i specyficznym humorem tworzącym dość atrakcyjny, choć dla niektórych kontrowersyjny styl narracji. W każdym razie większość z nas żałowała, że nie możemy wysłuchiwać tak barwnych opowieści przy innych okazjach podczas trampingu. Urocze uliczki w Asyżu Później odeszliśmy trochę na bok i na wąskiej, opustoszałej uliczce pod Klasztorem Jakichś Tam Sióstr (nie da się w Asyżu oddalić od kościołów i klasztorów) zjedliśmy obiad. Powłóczyliśmy się po pozostałych kościołach i głównych ulicach. Przed odjazdem dłuższą chwilę porozmawialiśmy z Ewą - bladoskórą blondynką (z AE, handel zagraniczny IVr), której tak się spodobały Włochy, że postanowiła zobaczyć je w całości. Ewa wydała mi się dość sympatyczną dziewczyną o bardzo miłym, łagodnym głosie i takimż sposobie bycia.
Lądujemy na parkingu pod Rzymem.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej