Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28]


Monte Cassino

czwartek, 23. VIII 1993


Stresuję się | Cmentarz i klasztor Monte Cassino | Decyzje i ludzie


Polski cmentarz na Monte Cassino Po nocnym odpoczynku na trasie Messyna-Cassino zatrzymujemy się na zakupy u podnóża klasztoru na Monte Cassino. Jest 8.07. Standa jest zamknięta, więc pilot przedłuża "czas wolny" do 9.00. W rzeczywistości startujemy o 9.45. Jest to normalna praktyka. Podczas, gdy my potrafimy zagotować sobie herbatę, zjeść śniadanie, umyć się, zrobić zakupy - inni ślimaczą się, aż przykro patrzeć. Kierowca wścieka się, pilot nie ma na tyle autorytetu, by wymusić dyscyplinę, mi pozostaje zgrzytanie zębami. W takich sytuacjach przypominam sobie podobne historie pulsowe, kiedy ludzie w żółwim tempie rozpalali ognisko, przygotowywali posiłek. Czuję wyższość nad nimi, przewagę wynikającą ze swej sprawności (zaradności) i... to cała moja satysfakcja. Nie chciałbym z tymi ludźmi jeździć na trampingi - nie chcę się męczyć.

Zwiedzamy cmentarz na Monte Cassino - obowiązkowy punkt programu wycieczek objazdowych po Włoszech. Obowiązkowy - ale nie dla mnie (...). Trochę komicznie wypada złożenie wiązki białych gladioli i przemowa pilota nad grobami.
Czym prędzej uciekamy do klasztoru górującego nad cmentarzem. Przed wejściem, jak zwykle cyrk z krótkimi spodenkami, które prowokacyjnie zmieniamy na bardziej(?) przyzwoite. Dziedzińce i widoki na okolice klasztoru sprawiają przyjemne wrażenie. Także kilka białych gołębi "uziemionych" przy pomocy miski z ziarnem. Kościół jakich wiele: mroczny, z kolorowymi marmurami. Wciąż brakuje kogoś, kto by w sposób interesujący opowiedział nam o tym, co widzimy. O tym, co ważne, co nie, co nowatorskie, co zwykłe.

Klasztor na Monte Cassino Dopiero o drugiej ruszamy w kierunku Albano (Castel Gandolfo) - tu planowany był nocleg. Na 10 minut przed zjazdem z autostrady pilot nieoczekiwanie proponuje dalszą jazdę w kierunku Orwietto. Taka zmiana ma sens, ale zgłaszanie jej w ten sposób znów dobitnie świadczy, że Sucharek ma rację co do pilota. Urwany na Sycylii jeden plażowy dzień i zyskany jeden przy przejeździe do Palermo planowaliśmy zamienić na Pizę i dzień plażowy na Lido. W tej sytuacji warto było w jeden dzień zwiedzić Cassino i Orwietto, następnie Sienę i Pizę, wylądować nad morzem i tam pobyć jeden dzień extra.
Dyskusje z pilotem nie mają sensu, gdyż wydaje się być odporny na racjonalne argumenty (zwiedzanie miast do południa, odpoczynek lub jazda w kierunku noclegu-plaży wczesnym popołudniem - okres sjesty). Takie przekonywanie pilota miałoby sens, gdyby tylko ludzie chcieli się wypowiedzieć otwarcie, co chcą. O ile w ogóle są w stanie myśleć po tylu dniach i w takiej temperaturze.
Ciągłe opóźnienia owocują znów w późnym dojeździe do miejsca noclegu - jeziora w pobliżu Orwietto. Brzeg jest tu bardzo stromy i nie ma możliwości kąpieli. Przynajmniej są czernice i w ciągu 15 minut zbieram około kilograma. Chmury przesuwają się nad nami i kropi lekki deszcz. W nocy przejaśnia się.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej